Kiedy nie rzuca cienia

598Report
Kiedy nie rzuca cienia

Kiedy człowiek, który nie rzuca cienia, jest z tego świata i Eteryczny.
Strzeż się przeznaczonej miłości, którą przynosi, bo to twoją duszę przychodzi ukraść
Nikt nie będzie kroczył przed nim ani kroczył jego śladami.
Bo mieszka wśród żywych,……… jak i umarłych.

- Michaela Fletchera







Prolog .



Torbridge, Devon. 1973 .

Kiedy Elaine Hamilton znajduje nowo narodzone dziecko porzucone na progu kościoła trzy dni po pogrzebie jej ojca, wielebnego Davida Hamiltona, uznała to za znak od Boga. Owinięte tylko w cienki koc i nagie, zgodnie z wolą natury, dziecko było bliskie śmierci po tym, jak zostało pozostawione na zewnątrz w zimną, śnieżną, zimową noc. Dziecko potrzebowało pilnej pomocy medycznej, ale zamieć śnieżna, która szalała na zewnątrz, zerwała linie telefoniczne, a zaspy śnieżne zablokowały drogi do i z wioski. Do najbliższego szpitala było kilka mil, a do najbliższej przychodni lekarskiej w sąsiedniej wiosce Horrabridge było około połowy tej odległości. Ubrana w płaszcz w jodełkę, kalosze i gruby wełniany szalik, Elaine stawiała czoła żywiołom podczas długiej i żmudnej wędrówki w ramach swojej misji miłosierdzia.
Dziecko było sine na twarzy, a jego oddech był słaby i płytki, kiedy przybyła do jego gabinetu prawie dwie godziny później.

Po zbadaniu niemowlęcia dr Shaw potrząsnął głową. „Przykro mi, moja droga, jest bardzo mała nadzieja. Dziecko urodziło się jako wcześniak, tego jestem pewien. Jego płuca nie są jeszcze prawidłowo rozwinięte i cierpi na hipotermię. To będzie cud, jeśli przeżyje, lub błogosławieństwo, gdy Pan go zabierze”.
„Pan daje i Pan zabiera!” skandowała Elaine. „Dlaczego Bóg miałby zabrać mojego ojca, a potem przekazać mi to dziecko, jeśli nie miało żyć? To nie może umrzeć, nie pozwolę na to!” Tuliła w ramionach prawie martwe niemowlę i niosła je przy ogniu. – Czy nie możesz dać mu czegoś, co złagodzi jego cierpienie?
– Obawiam się, że jest na to trochę za późno. Nawet gdybym mógł zabrać go do szpitala, są szanse, że nie przeżyje. Wszystko, co możemy teraz zrobić, to modlić się”.
„Więc zrobię to!” Położyła dziecko blisko paleniska, uklękła obok chorego niemowlęcia i złożyła ręce. „Wszechmogący Boże, zmiłuj się nad jego duszą. Daj temu dziecku siłę i odwagę, aby przetrwało tę noc i daj mu szansę żyć w tym świecie, zanim wezwie go do następnego. Niech nauczę go kroczyć śladami naszego Pana Jezusa Chrystusa i kroczyć ścieżką prawości. Amen!" Podniosła dziecko i tuliła je do piersi, ale mały znak życia, który kiedyś miał, zniknął. Elaine wydała z siebie okrzyk rozpaczy, wyciągnęła bezwładne zawiniątko na długość ramion i spojrzała w górę, ku Niebu. "Dlaczego? Nigdy w życiu o nic nie prosiłam, nawet teraz prosiłam o to tylko dla niego.
Dr Shaw wziął dziecko z jej ramion, położył na kozetce do badań i przykrył prześcieradłem.
Elaine rzuciła się na podłogę i szlochała w niekontrolowany sposób.
– Poproszę panią Bates, moją gospodynię, żeby zrobiła ci filiżankę dobrej herbaty. Jestem pewien, że poczujesz się lepiej.
"Herbata! Dlaczego ludzie myślą, że filiżanka dobrej herbaty poprawia samopoczucie? Właśnie pochowałem mojego ojca i to wszystko, co usłyszałem: „Pozwól, że zrobię ci filiżankę dobrej herbaty, to sprawi, że poczujesz się lepiej”, cóż, tak nie jest!” Elaine stała się dość zirytowana i mruknęła coś niezrozumiale. Przykucnęła w kącie i podkuliła kolana
mocno pod brodą i ciasno owinęła ręce wokół goleni. Jej oczy były szeroko otwarte i przestraszone, gdy patrzyła na Doktora i jego gospodynię.
„Biedna dziewczyna, wygląda jak przestraszony królik” — zawołała pani Bates.
„Prawdopodobnie jest w szoku! Przynieś moją torbę, a ja dam jej środek uspokajający.
*
Kiedy Elaine następnym razem otworzyła oczy, było już prawie jasno. Jej głowa była ciężka od środków uspokajających, a nogi zmęczone podróżą. Spała w fotelu z wysokim oparciem, przykryta grubym wełnianym kocem, by nie dopuścić do chłodu. Zamieć na zewnątrz ustała, a powietrze było nieruchome, kiedy wyjrzała przez okno. W oddali pług śnieżny torował sobie drogę między wieloma porzuconymi samochodami, które zaśmiecały ulice i pędził obok, jakby nic go to nie obchodziło. Myślami była o zmarłym dziecku i zdesperowanej matce, która go opuściła.
Nagle cichy krzyk przeszył ciszę, a ona zebrała siły, by podnieść się z krzesła i iść powoli w stronę drzwi. Zasłony były zaciągnięte, aw pokoju panowała ciemność, gdy otworzyła drzwi i spojrzała na nieruchome, białe prześcieradło zakrywające fotel do badań. Czy to możliwe, Bóg odpowiedział na moje modlitwy, pomyślała. Ręce jej się trzęsły, a oddech był niespokojny, gdy odwijała prześcieradło; dysząc, gdy pojawił się widok idealnej różowej skóry. "To cud!" — zawołała radośnie. Elaine w pośpiechu złożyła prześcieradło na pół, potem jeszcze raz na pół i zawinęła dziecko jak papugę. Schowała dziecko pod płaszczem, po czym cicho wymknęła się bocznymi drzwiami.

Po przebudzeniu i odkryciu, że zarówno Elaine, jak i dziecko zniknęły, dr Shaw powiadomił policję i biuro koronera o śmierci dziecka. I chociaż poinformował, że śmierć dziecka nastąpiła z przyczyn naturalnych, to wszystko, co mógł zgłosić. Elaine nigdy nie podała swojego imienia ani nie powiedziała, gdzie mieszka.

Elaine Hamilton była jedynaczką. Jej matka zmarła, gdy ledwie skończyła szkołę podstawową, i przez ostatnie dwanaście lat cierpiała z powodu surowego, religijnego wychowania ojca. Nie miała zbyt wielu przyjaciół, a teraz, w wieku siedemnastu lat, jej życie miało otworzyć nowy rozdział. Teraz, gdy ostatni z jej najbliższej rodziny odszedł z tego świata, czuła się bardzo samotna, a mimo to wierzyła, że ​​mały cud, który pojawił się pod jej drzwiami, był w jakiś sposób rekompensatą za tych, których odebrano jej we wczesnym okresie życia. Wciąż pogrążona w żalu i bojąc się jakichkolwiek reakcji po wizycie w gabinecie doktora Shawa, Elaine spakowała kilka ubrań, wyciągnęła wszystkie oszczędności i wyprowadziła się z Torbridge, małej wioski w hrabstwie Devonshire, którą tak dobrze znała, i skierowała się na północ, wynajmując mieszkanie w wieżowcu na obrzeżach Sheffield, Yorkshire. Doskonale wmieszała się w miejscowych; wielu mieszkańców było samotnymi rodzicami lub rozwiedzionymi, mieszanymi dialektami i rasami; gdzie nowa matka i dziecko w bloku nie wydają się niczym niezwykłym. Nazwała dziecko Clayton na cześć swojego ulubionego aktora-kowboja, Claytona Moore'a, który grał Samotnego strażnika w popularnym serialu telewizyjnym o tym samym tytule. Zmieniła nazwisko aktem notarialnym na Walker, obawiając się jakichkolwiek oskarżeń, gdyby została przyłapana na tym, że nie zgłosiła porzucenia dziecka. Elaine wiedziała, że ​​odtąd życie nie będzie już takie samo; patrzenie jej przez ramię przez cały czas lub oczekiwanie na to przerażające pukanie do drzwi nie pomogłoby jej i tak już zszarganym nerwom.

Życie w wieżowcu okazało się trudniejsze, niż myślała. Wszyscy wiedzieli, że wszyscy inni mają interesy, przestępczość i narkotyki były powszechne, włamania i rozboje były na porządku dziennym, a próba pogodzenia pracy i opieki nad dzieckiem w tym samym czasie była prawie niemożliwa. Przez lata zyskała wielu przyjaciół, a kiedy Clay osiągnął wiek dziewięciu lat, Elaine poślubiła miejscowego sklepikarza Archiego Monroe, mężczyznę znacznie starszego od niej. Prawie rok od tego dnia urodziła córkę Austine. Dwa lata później pojawiła się Susan, a rok później Kenny. Dziesięć szczęśliwych lat, które spędzili razem, aż do jego
biznes się popsuł i Archie uciekł z ładną sprzedawczynią nylonowych pończoch, o połowę młodszą od niego.
Clay skończył wtedy dziewiętnaście lat i wyrósł na całkiem przystojnego młodzieńca. Wszystkie dziewczyny go kochały, a chłopcy byli zazdrośni. Był sprytny i twardy, ci, którzy nie poruszali się w jego kręgach, trzymali go z dala, ci, którzy wchodzili mu w drogę, żałowali, że tego nie robili. Za dnia ciężko pracował, by zarobić na życie, wykonując drobne prace, zarabiając tyle, ile wystarczyło na jedzenie na stole i trzymanie komorników z dala od drzwi. Nocami uczył się bez wytchnienia i odbył pięcioletnią praktykę nowoczesnego budownictwa uczęszczając na zajęcia wieczorowe i warsztaty praktyczne; zdobywając po drodze wyróżnienia i zaszczyty.
W wieku dwudziestu ośmiu lat Clay miał już ugruntowaną pozycję kompetentnego budowniczego i dewelopera. Przenieśli się w górę i na zewnątrz po zakupie domu wolnostojącego z pięcioma sypialniami w pięknej wiejskiej wiosce Brunswick na południe od Sheffield. Rodzina nadal prosperowała, a ich życie nie mogło być lepsze, ale Clayowi zawsze czegoś brakowało. Od najmłodszych lat cierpiał z powodu powracających koszmarów i nachodziły go dziwne myśli, że jego życie jest niepełne i że ma misję, przeznaczenie do spełnienia i musi je odkryć. Elaine myślała, że ​​to tylko pragnienie poznania jego prawdziwych rodziców po tym, jak wyjawiła mu prawdę o tym, co wydarzyło się tyle lat temu. Miała nadzieję, że mdłości ustąpią.
nie zrobili tego!
W przeddzień swoich dwudziestych dziewiątych urodzin Clay spakował torbę i zatankował swój samochód 4x4, przygotowując się do wyjazdu po obchodach urodzinowych, ku wielkiemu rozczarowaniu rodziny i przyjaciół.




ROZDZIAŁ PIERWSZY .


Brunszwik, South Yorkshire. 2003.
To powinna być radosna okazja dla Claytona Walkera. Za siedem godzin skończy dwadzieścia – dziewięć lat, za niecałe czterdzieści wyruszy w podróż po południowym wybrzeżu Anglii w nadziei na odnalezienie dawno zaginionych rodziców. Rodzina zawsze była jego priorytetem numer jeden, a kiedy pojawiały się kłopoty, zawsze był tym, który je rozwiązywał. Jego najmłodsza siostra Susan była typową post-szkolną nastolatką, myślącą, że jest już dorosła i wie najlepiej. Była bardzo młodzieńcza w swoich działaniach, a jej naiwne sposoby były powodem do niepokoju. Clay zauważył, że mówi o mieście, o swojej siostrze, której nie lubił słuchać ani w co nie chciał wierzyć. Sprawy musiały zostać uporządkowane, zanim mógł wyruszyć w swoją długo oczekiwaną podróż, a co się stanie, wszyscy musieli ciągnąć linę, kiedy ustanowił prawo.

– Clay, jak długo cię nie będzie? – zapytał Austine, wpatrując się w filiżankę z herbatą, którą ciągle mieszała.
"Nie wiem? Tydzień, miesiąc, aż wrócę do domu chory. Zgarbił ramiona.
"Ale dlaczego? Wszystko, czego kiedykolwiek będziesz potrzebować, jest tutaj. Twoja rodzina, przyjaciele, dom, Twoja firma”.
„Czy nigdy nie czułeś, że musisz być gdzieś indziej, nawet jeśli nie wiedziałeś, dlaczego musisz tam być?”
– Nie, nie jestem żądny przygód.
„Może po prostu muszę to usunąć z mojego systemu. Może kiedy już tam dotrę, okaże się, że się myliłem i spowodowałem całe to zamieszanie na nic.
Drzwi się zatrzasnęły i do środka wszedł Kenny. Kenny miał teraz prawie szesnaście lat i był najmłodszym członkiem rodziny, uwielbiał każde słowo Claya i będzie za nim najbardziej tęsknił, kiedy go nie będzie.
„Cześć, shortstop, co porabiałeś?” Clay miał przezwisko dla nich wszystkich i odnosił się do niezwykłego małego wzrostu Kenny'ego jak na jego wiek i niechlujny wygląd. Austine, starsza z jego dwóch sióstr, czule nazywana „słodkimi policzkami” ze względu na swoją pulchną różową cerę i delikatny meszkowaty zarost przypominający brzoskwinie, oraz Susan ostatecznie stały się znane jako mądrala, akademicka w rodzinie. Przodownik w klasie z każdego przedmiotu w szkole, a teraz uczęszcza do technikum.
„Właśnie pokłóciłem się z Billym Waltonem!” powiedział bez tchu Kenny.
– Myślałem, że Billy jest twoim kumplem?
„Już nie, oblewał cię przy wszystkich. Powiedział, że wyjeżdżasz, bo spałeś z połową zamężnych kobiet w Brunszwiku, a ich mężowie chcą cię dorwać. Powiedział, że uciekasz, bo jesteś tchórzem.
Clay parsknął śmiechem i potrząsnął głową. „Kenny, wiesz, że to nieprawda! Nie boję się nikogo i nie spałem z żadną mężatką”.
„Zamężne kobiety!” – zawołała Elaine na całe gardło, słysząc ogon – koniec ich rozmowy, kiedy weszła do pokoju. – Och, Clay, nie zrobiłeś tego?
„Nie, mamo, nie jestem aż tak zdesperowana!”
„Trzymasz się z dala od zamężnych kobiet, to tylko kłopoty. Jest mnóstwo miłych, szanowanych dziewczyn; jak na przykład córka naczelnika poczty albo dziewczyna z kwiaciarni”.
Clay przewrócił oczami na rodzeństwo. „Chryste, matko, skupiłem się na kimś o wiele bardziej atrakcyjnym niż ci dwaj kumple. Żaden mężczyzna nigdy nie spojrzał na nich po raz drugi, a jeśli kiedykolwiek to zrobili, powinni byli udać się do Specsavers.
Austine i Kenny wybuchnęli śmiechem.
– Nie bądź taka okropna – powiedziała Elaine. – Mówię tylko, że najwyższy czas, żebyś pomyślała o ustatkowaniu się. Dwadzieścia dziewięć lat to dobry wiek, by pomyśleć o małżeństwie i założeniu rodziny”.
Znał swoją matkę aż za dobrze. To był jej mały odwet, jej sposób na powiedzenie, żeby nie odchodził, przestraszona, że ​​może odnaleźć swoich dawno utraconych rodziców i na zawsze zrujnować ich związek, chociaż nigdy by się do tego nie przyznała.
Przycisnął usta do jej czoła i przytulił ją uspokajająco.
„Mamo, wracam, wiesz. Jest dużo czasu na małżeństwo i wnuki”.
– Wiem, to po prostu…… Wiem, że nie powinienem tego mówić, ale jesteś dla mnie kimś wyjątkowym.
„Mamo, wszyscy jesteśmy wyjątkowi!” Wciągnął Austine'a i Kenny'ego w ich emocjonalne skupisko. „To najlepsza rodzina, jaką można sobie wymarzyć”. Zmierzwił włosy Kenny'ego i pocałował Austine w policzek. „Kocham was wszystkich i nie ma nic, czego bym dla was nie zrobił”.
– Skoro jesteś w dobrym nastroju, czy mogę prosić o przysługę i zaprosić kilku moich przyjaciół na twoje jutrzejsze przyjęcie urodzinowe? — powiedział bezczelnie Austine.
„Nie rozumiem, dlaczego nie, im więcej, tym lepiej”.
"Świetnie! Pójdę i zadzwonię do nich teraz, będą w siódmym niebie. Austine zniknął w salonie.
Elaine wyjęła ciasto z piekarnika i postawiła na stojaku, żeby ostygło.
„Gdzie jest Zuzanna? Chcę z nią porozmawiać, zanim wyjdę. Jutro będzie na studiach, a ja mogę nie mieć okazji – zapytał Clay.
„Wspomniała o pójściu do parku z kilkoma przyjaciółmi, kiedy rozmawialiśmy wcześniej” — odpowiedziała jego matka.
– Mam iść i ją zabrać? zasugerował Kenny'ego.
Clay skinął głową. – Jeśli nie przyjdzie, zaciągnij ją tutaj. Nie chcę, żeby myślała, że ​​może robić, co chce i kiedy chce.
Kenny zatarł ręce i miał podekscytowany uśmiech na twarzy, gdy pędził przez drzwi.
– Nie bądź dla niej zbyt surowy – nalegała Elaine. „Kiedy kończą siedemnaście lat i rozpoczynają studia, dzieci lubią myśleć, że są dorosłe. Byłeś taki sam w tym wieku.
„Mamo, nie paliłem narkotyków, nie piłem na rogach ulic i nie uprawiałem seksu z każdym pryszczatym nastolatkiem, który się do mnie uśmiechał”.
Brwi Elaine zniknęły w jej linii włosów. – Żartujesz, prawda?
– Jak myślisz, dlaczego połowa mężczyzn w Brunszwiku jest w stanie zbrojnym? Nie spałem z ich żonami, groziłem ich synom. Podsłuchałem grupę chłopców przechwalających się, że spali z Susan; dwóch z nich powiedziało tej samej nocy. Po prostu straciłem panowanie nad sobą i zagroziłem, że zgaszę im światła, jeśli jeszcze raz się do niej zbliżą. To musi się skończyć! Skończy z czymś, czego nie może się pozbyć, ciążą lub jednym i drugim.
„Ale zwykle jest tak słodką dziewczyną, że masło nie rozpływa się jej w ustach”.
– Tak, a doktor Crippin był lekarzem! Mogła cię oszukać, ale mam jej numer.
Dwadzieścia minut później frontowe drzwi zatrzasnęły się i do środka weszła Susan z mieszaniną złości i bólu na twarzy. "Za kogo Ty się masz? Nie jesteś moim ojcem, nie jesteś nawet moim bratem, naprawdę! Nie masz prawa mną rządzić. Kenny właśnie upokorzył mnie na oczach kilku przyjaciół, którzy mi zostali, dzięki tobie. Kiedy odmówiłam natychmiastowego powrotu do domu, rzucił mnie na ziemię i ciągnął za nogi po trawie”. Podciągnęła spódnicę z jednej strony. „Spójrz na ślady żwiru na moich pośladkach! Wszyscy się śmiali, bo moja spódnica podjechała do góry i pokazała majtki”. Wyjęła zimny napój z lodówki i zatrzasnęła drzwi. „Będę zadowolony, kiedy skończę osiemnaście lat i będę mógł opuścić dom, to jak życie tutaj w więzieniu”.
„Wiesz, gdzie są drzwi, nie musisz czekać kolejny rok”. Clay wskazał kciukiem frontowe drzwi.
Elaine interweniowała. – Clay, nie mów takich rzeczy, nie – nikt nigdzie nie idzie. Odwróciła się twarzą do Susan. „Gdybyś traktowała ludzi z odrobiną szacunku, młoda damo i porzuciła takie nastawienie, sprawy mogłyby wyglądać inaczej”.
„Mam nadzieję, że kiedy odejdziesz, nigdy nie wrócisz. Nienawidzę cię, chciałbym, żebyś był martwy! Twarz Susan zrobiła się czerwona z wściekłości po jej wybuchu i tupała nogami, wbiegając po schodach do swojej sypialni.
„Jestem pewna, że ​​ona nie ma na myśli tego, co mówi” — skomentowała Elaine, widząc bolesny wyraz twarzy Claya.
„Tak mi się wydawało! Ale zapamiętaj moje słowa, jeśli szybko jej nie weźmiesz w swoje ręce, później będziesz miał z nią duże problemy.
Elaine skinęła głową z aprobatą. – Porozmawiam z nią, nie martw się! Lepiej najpierw pozwól jej się uspokoić.


Susan nie zeszła ze swojego pokoju, kiedy Elaine zawołała ją na obiad.
Clay siedział u szczytu stołu, krojąc pieczeń, podczas gdy pozostali podawali sobie przygotowane warzywa.
"Umieram z głodu!" Kenny powiedział, nakładając na swój talerz puree ziemniaczane. „Pomyśl tylko o tej domowej kuchni, za którą będziesz tęsknić, kiedy cię nie będzie”.
„Czy zdecydowałeś, którą trasą obierzesz swoją podróż?” — spytał Austine.
„Niezupełnie, po prostu udam się na południe i wezmę to stamtąd”. Skrzywił się i przewrócił oczami na Austine, jakby chciał powiedzieć „nie przy matce”.
– Dosyć gadania o wyjeździe, zjedz jedzenie, zanim wystygnie – powiedziała tępo Elaine.
Na tym rozmowa się zatrzymała.
*
To był zabawny dzień, pomyślał Clay, wchodząc po schodach do łóżka. Matka nie była zwykle radosna i wiedział, że powodem było jego odejście. A bunt Susan, jaki miała ostatnio, wcale nie ułatwiał sprawy. Mała panna Smarty Pants miała być tą inteligentną z rodziny, a teraz zachowywała się jak idiotka. Dzięki niebiosom za Austine, była zrównoważona i z jej pomocą i
Kenny's, między nimi, powinni być w stanie utrzymać ją w ryzach, dopóki nie wróci do domu.
Kiedy mijał jej drzwi, w sypialni Susan wciąż paliło się światło. Clay poprawił swój krok, cofnął się o kilka kroków i przyłożył ucho do drzwi. Słyszał jej cichy płacz, po którym następowały przerywane szlochy. Chwycił klamkę i postukał knykciami w panel drzwi, zanim wszedł do pokoju. Susan podniosła wzrok, po czym schowała głowę w poduszce, a on podszedł powoli, położył się na łóżku i pogłaskał ją po włosach.
„Hej, co z tymi łzami?” Susan nie odpowiedziała słowami, jego opiekuńczy ton tylko sprawił, że szlochała jeszcze bardziej. „Wiem, że czasami jestem dla ciebie trochę ciężki, ale to dla twojego dobra. Kocham cię i nie mogę powstrzymać się od bycia opiekuńczym, tak właśnie robią starsi bracia.
Podniosła się gwałtownie z łóżka, zarzuciła ręce na jego ramiona i zaszlochała mu w kark. "Przepraszam! Nie miałem na myśli tego, co powiedziałem. Złożyła ręce i spojrzała w stronę Nieba. „Proszę, Boże, cofnę to wszystko. Jest moim bratem i najlepszym na świecie. Niech nic mu się nie stanie i proszę, sprowadź go bezpiecznie z powrotem”.
Clay trzymał ją na odległość ramion i patrzył w jej smutne oczy. Zdał sobie sprawę, że stworzył potwora, psując ją do zgnilizny swoją hojnością i ekstrawaganckimi prezentami oraz pozwalając jej iść własną drogą od najmłodszych lat. Ale nadszedł czas, by egzorcyzmować ją z powrotem do świata rzeczywistości. „Czy nie dałem ci wszystkiego, czego kiedykolwiek chciałeś?” Wskazał ręką przedmioty wokół jej pokoju. „Piękny dom do zamieszkania, ładne ubrania, wszystkie niezbędne akcesoria, o jakich może marzyć nastolatek.”
Pytanie pozostało bez odpowiedzi. Susan tylko pochyliła głowę i wyglądała na zawstydzoną.
„Nie wiesz, jakie masz szczęście. Widziałem dzieci bez butów na nogach, ponieważ ich rodzice żyli na granicy ubóstwa, nie wiedząc, skąd wziąć następny posiłek. Żadnych telewizorów! stacje play! iPody!” Znowu gestykulował.
„Przepraszam, jeśli cię rozczarowałam, chcę tylko być popularna” — odpowiedziała płaczliwie.
"Popularny! Spanie w pobliżu sprawia, że ​​jesteś popularny tylko wśród facetów, z którymi to robisz, nikt inny.
"Co z tobą? Spałeś z mnóstwem kobiet!
Clay westchnął i potrząsnął głową. „Z facetem jest inaczej. Im więcej podbojów dokonamy, tym bardziej stajemy się jednymi z chłopców. Z kobietami po prostu zyskujesz reputację łatwej laski lub dziwki, żużla, zdziry, klapsa, jak to nazwiesz, zostaniesz przez to nazwana.
„Tak, ok, rozumiem zdjęcie!” Zsunęła się z łóżka i wyjrzała przez okno.
„Jeśli naprawdę chcesz być popularny, ucz się pilnie, idź na uniwersytet i zrób coś ze swoim życiem. Wtedy staniesz się popularny, kiedy odniesiesz sukces. Nie – nikt nie chce przyjaźnić się z porażką.”
Susan skinęła głową, rozumiejąc, co mówi. „Myślałem, że to ja jestem najmądrzejszy! Wszystko, co właśnie powiedziałeś, ma sens, ale nigdy nie widziałem tego w ten sposób. Położyła ręce na jego ramionach i mocno go przytuliła.
– Coś ci powiem, jeśli dostanę dobre raporty o twoim zachowaniu, kiedy wrócę, pewnego ranka, kiedy się obudzisz, pewien czarny mini cooper w wyścigowych pasach może zaparkować na podjeździe.
Jej oczy błyszczały jaśniej niż jej idealny uśmiech.
"Uczciwy!"
– Czy kiedykolwiek cię okłamałem?
Pytanie powinno brzmieć: „Czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie zrobiłem dokładnie odwrotnie niż zamierzałem?” Fakt był taki, że zawsze ustępował Austine'owi i Susan, kiedy zaczynały się wodociągi. W szlochającej kobiecie było coś, co chwytało go za serce, zwłaszcza gdy chodziło o dwie siostry, które uwielbiał. Ale szantaż i przekupstwo zawsze działały w przeszłości, pomyślał, i tak długo, jak Susan zmieniła swoje postępowanie, osiągnął swój główny cel.

Kiedy pierwsze promienie dnia oświetliły sypialnię, Clay zsunął nogi z łóżka i zapalił papierosa. To była kolejna noc przerywanego snu i dziwnych snów, snów, które nie miały dla niego sensu, a jednak czuł
ogarnęło go znaczenie. Poruszał się cicho po sypialni, żeby nie obudzić pozostałych, wkładając ostatnie niezbędne rzeczy do torby podróżnej. Była ledwie szósta, kiedy zszedł na palcach po schodach, wszedł powoli do kuchni, napełnił czajnik wodą i włączył radio. Więcej zguby i mroku, pomyślał, gdy prezenter wiadomości zapowiedział podwyżkę podatków od działalności gospodarczej, kolejną półprocentową podwyżkę kredytów hipotecznych i kolejną katastrofę kolejową, tyle że tym razem bez ofiar. Mówiąc lżej, zaginione dziecko podejrzane o porwanie zostało odnalezione całe i zdrowe po tym, jak mężczyzna spacerujący z psem odkrył młodzieńca w prowizorycznym obozie w pobliskim lesie.
Kilka minut później Austine skradała się po schodach, jęcząc i trzymając się za głowę. Przeszukała apteczkę, skonfiskowała kawę, którą Clay właśnie sobie zrobił, i włożyła sobie do ust dwa środki przeciwbólowe.
„Hej, stwórz własną!” - krzyknął Clay, zdając sobie sprawę, że nie ma jego kubka tam, gdzie go postawił.
„Moja potrzeba jest pilniejsza, boli mnie głowa”.
„Oczywiście, że z własnej winy!”
Ponownie zagotował czajnik i zrobił kolejną kawę.
Austine wzięła kawałek suchego lukru z tortu urodzinowego i włożyła go sobie do ust. "Pomyśl! W przyszłym roku skończysz trzydzieści lat, będziesz wtedy stary.
„Och, tak myślisz? Cóż, ten prawie stary człowiek jest jeszcze na tyle młody, żeby przełożyć cię przez kolano i dać ci porządnego klapsa.
- Huh, nie odważyłbyś się - powiedziała złośliwie.
Clay zerwał się na nogi.
Austine wrzasnął ze śmiechu, gdy uchylił się po obu stronach kuchennego stołu, oszukując ją, by pobiegła w złą stronę i zapędziła ją w róg blisko zlewu.
„Przepraszam, przepraszam, cofam to wszystko. Nigdy nie będziesz za stary!”
Uniósł ją w ramiona. Austine zachichotał i kopnął, próbując uwolnić się z jego uścisku, gdy niósł ją na krzesło.
– Co się, do diabła, dzieje? – krzyknęła Elaine, zapinając pasek szlafroka, po czym ponownie przyczepiła dwie lokówki, które wyskoczyły jej z siatki na włosy. – Robisz wystarczająco dużo hałasu, by obudzić zmarłych.
"Przepraszam !" powiedzieli jednogłośnie. Wyraz poczucia winy zmienił się w niewinny, kiedy postawił Austine na nogi.
„Teraz, gdy się obudziłem, poproszę filiżankę dobrej herbaty”. Odwracając się, ponownie poprawiła włosy. „W łóżku, dziękuję!” Elaine clip – w swoich pierzastych mułach wbiegła z powrotem po schodach do ciepłego łóżka.
Austine ponownie włączył czajnik, żeby się zagotował, obrócił i oparł się o szafki kuchenne. „Boże, kiedy odejdziesz, będzie jak cmentarz. Matka będzie zrzędliwa jak diabli, Kenny'ego nigdy nie ma, a co do Susan. ….. Dobrze?"
Uśmiechał się i wyglądał na całkiem zadowolonego z siebie. „Nie martw się o Susan, od teraz będzie inaczej”.
Austine zrobiła czajniczek herbaty, nalała trochę do dużego chińskiego kubka, włożyła do tostera dwie kromki chleba, które posmarowała masłem, gdy nabrały złocistego koloru, i zaniosła je na tacy po schodach do matki.
Clay zapalił papierosa i przeszukał poranną pocztę, szukając czegoś ważnego, czego tam nie było, i wyrzucił to do kosza razem z resztą śmieci tygodniowych.
Austine pojawił się ponownie kilka minut później, trzymając małą paczkę zapakowaną w prezent i kopertę zawierającą kartkę urodzinową. „Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i dużo ich”. Położyła je przed Clayem i cofnęła się, czekając na jego reakcję.
Najpierw otworzył kopertę i uśmiechnął się na myśl wypisaną w środku, po czym przesunął paczkę, próbując odgadnąć, co to jest. Rozerwał opakowanie i uniósł brew. "Slipy! Nigdy nie pozwól nikomu powiedzieć, że nie masz wyobraźni, jeśli chodzi o kupowanie prezentów urodzinowych”.
„Nie lubisz ich? Oni są projektantami!”
„Kelvina Kleina!” Clay uśmiechnął się. – Jak rozumiem, biedny krewny Calvina?
Austin zarumienił się. „Cóż, nie miałem wtedy dużo pieniędzy, a poza tym, co można kupić człowiekowi, który ma wszystko?”
Clay uśmiechnął się i potrząsnął głową. Austine zawsze miał odpowiedź na wszystko, pomyślał, i przypuszczam, że tak naprawdę liczy się myśl.

Kilka godzin później, kiedy wszyscy już wstali, było więcej urodzinowych niespodzianek. Kenny od miesięcy oszczędzał kieszonkowe i kupił Clayowi szwajcarski scyzoryk z rękojeścią z kości słoniowej, narzędzie wielofunkcyjne na każdą okazję.
Susan jednak trochę się zawiodła. Kupiła mu tylko kartkę urodzinową, ale zdaniem Claya, gdyby zmieniła swoje postępowanie i poszła na uniwersytet, byłby to prezent sam w sobie.
Prezent Elaine był prawdziwym wyrazem jej miłości. A top of the range satellite navigation system, so Clay could never get lost and would always have the capability to find his way home wherever he was.
*
The party was in full swing. Everyone seemed to be enjoying the huge birthday buffet that half circled the room, and the endless flow of booze that was on offer. It was around ten thirty when Clay wandered through the French doors to take a breath of the cool night air. Inside, the place was like an inferno, heaving with sweaty bodies gyrating to the pounding music of the stereo sound system, while outside, the light breeze and the gentle rustling of the leaves at the bottom of the garden was a welcomed respite from the hustle and bustle of indoors. Clay had never been much of a party animal, a quiet meal and a drink around the dinner table with the family would have been much more to his liking. He did appreciate that his mother had gone to a lot of trouble planning the whole thing, as well as baking him a cake and preparing the buffet herself. And besides, one or two of Austine’s friends were quite attractive too, he thought, even though it looked like she had invited the whole staff at the Co –operative store where she worked.
He sat on the garden swing facing the house, gentle swaying to and fro and looking up at the night sky. The moon was full, hanging in the sky just above the horizon and casting light over the garden. A few loud pops like balloons
exploding broke the peaceful tranquility, before the French doors burst open and laughter echoed into the night. Austine and a rather leggy blonde girl swayed their way towards him, both slightly the worse from drink.
“Here he is! I knew he wouldn’t have gone far,” slurred Austine, giggling like crazed Hyena.
The blonde girl stood still and stared at Clay in awe.
“Come on!” ordered Austine, taking her friend by the arm and pulling her closer. “He doesn’t bite! Not hard, anyway.” Another silly giggle.
The blonde girl stumble reluctantly a few steps further.
“Hi , I’m……..” She interrupted him mid – sentence and thrust a bottle of Budweiser into his outstretched hand.
“Yes I know who you are, Austine’s told me all about you…..well, not everything. I hear a lot of gossip in the store too.”
“Nothing bad, I hope?”
“Anyone who’s as considerate as you, can’t be bad.” She giggled and raised her eyebrows at Austine.
“I’ll leave you two to it, see you later, Roxy.” Austine threw her friend a wink and rejoined the party inside.
Roxy’s initial shyness of Clay began to wane after a while, in fact, the more she drank, the more bolder she became.
“ So, is it true what they say? You don’t stop making love to a woman until she has an orgasm.”
Wow! What an icebreaker of a question, he thought, she certainly gets to the point. “On a good night, and if I’m in no hurry to get home.” He threw her a cheeky grin.
He offered her his swing seat after she swayed a few more times and almost stumbled. They made small talk, trivial questions about work, favorite music, and the like. They had a lot in common it seemed, to much in common for his liking, to much to be coincidental, anyway. Then a strange notion entered his head. Roxy was the manager of the Co-operative store where Austine worked and he remembered a conversation with Austine a few days


earlier about the position of Assistant Manager coming up for grabs and Austine thought she deserved it, having been overlooked twice before. Może
this was a set up, a ‘you scratch my back and I’ll scratch yours’ type of thing; a sexual favour for a high ranked position? There was only one way of finding out, he thought. He’d either get laid or slapped across the face, and one way or the other, it was going to be interesting finding out.
He lifted Roxy to her feet and pulled her close to him. Her eyes filled with anxious desire and anticipation as he pressed his lips firmly against hers and ran his hand up the outer side of her thigh. She felt his erection pressing against her as his hands slid around her hips and gripped her buttocks, gently squeezing the firm plump orbs. Roxy sighed as they broke from their kiss, parting her lips with her wet tongue and then thrusting her moist mouth towards his again. Like two rutting stags, their tongues interlocked, heads bobbing from side to side as their passion escalated. He unbuttoned the front of her dress and forced a nipple out over the rim of her bra.
“Not here,” she said, “someone might see us.”
Clay took her by the hand and led her to the nearby garden shed. In next to no time, they were half naked, tearing at each others clothes as if they were on fire. He switched on the dimmer light and marveled at her magnificent, small, pear shaped breasts, stroking them gently as if they were fragile. She straddled his body as he sat on a stool, his erection bursting out from his loins like a barbers pole. Roxy lowered herself gently onto it and cried out as if in pain.
“Am I hurting you?” he gasped.
“God, no! I’ve never had one so big inside me before, that’s all.”
He grinned widely, putting extra effort into their lovemaking by thrusting upwards to meet her downward motion.
Her high – pitched cries and deep moans echoed loud into the night, and the aroma of their scented sweating bodies overpowered the smell of their seasoned wooden surroundings. She arched backwards exposing her erect nipples, allowing his wet tongue to lash over them like a rough sea on rocks.


Roxy straddled his waist with her long slender legs as Clay lifted her onto his work bench and pounded her wet sex all over again. She gripped his buttocks, her nails penetrating his skin as he thrust deeper and harder than before.
“Oh, God, I’m coming!” Roxy gave out a long loud shriek as her body stiffened and twitched violently like electricity passing through it and her face contorted like a gurning champion.
Seconds later, Clay gave out a loud groan as he pumped his hot cum inside her moist pussy. “You certainly hit the high notes there baby. God, I’m good!”
“And fucking arrogant!” she cried, pushing him away. “You really think you’re something, don’t you? My sister was right about the orgasm bit, but she didn’t tell me you were conceited.”
“Your sister! Who?”
“Crystal Stapleton, your girl Friday at the builders yard.”
“Oh, fuck!” Clay screwed his eyes tight shut and slapped his forehead. He’d been secretly dating Crystal for over two months, it was supposed to have been kept a secret until her divorce was finalized because of some stupid discretion clause she’d signed.
How could he have been so stupid to sleep with her sister?
How could he have known? There was little family resemblance. Roxy was almost six feet tall, blonde with a slender figure. Whereas, Crystal, was five – six at the most, dark haired, with a very curvy and voluptuous body.
“Don’t worry,” she said, seeing the dreaded look on his face, “I’m not going to tell her. I knew you couldn’t invited her to your party, so I asked Austine to wangle me an invite instead. I got sick of hearing Crystal going on about how good looking you are and how great you were between the sheets, that I just had to find out for myself.”
“Get out!” he ordered, tossing her clothes, “and if you know what’s good for you, you don’t breath a word about this to anyone, ok.”



Fletcher / When casting no shadow.

She slipped her panties back on and stepped into her dress, smirking as she did so. “If you ever get bored of Crystal, just give me a call.” She tossed him a sexy wink, buttoned up her dress and closed the shed door behind her.
“The bitch!” he cried, thumping his fist hard onto the work bench, “I didn’t see that coming.”
*
Only Austine was up and about the next morning when Clay came down stairs. And as usual, she was popping painkillers into her mouth to easy the hangover caused by all the drink she’d put away the night before.
Clay busied himself doing last minute checks before his long journey South, making sure he had enough cash in his pocket and that his credit cards were still in date, should he ever need them. He felt quite giddy, butterflies fluttered in his stomach just like they did when his mother had taken him on daytrips to the seaside when he was little. In fact, today would be the first time he had left Yorkshire since the day he arrived twenty – nine years ago and the excitement and anticipation had been welling up inside him since first light.
“Austine, I’m leaving you in charge till I get back. Any problems, you ring me, ok.” He slung his holdall over his shoulder and picked up the car keys from the dish by the telephone.
“Haven’t you forgotten something?” she asked.
He walked back and kissed her on the forehead.
She smiled and shook her head. “Your mobile phone, I meant.” She sighed deeply and unplugged it from the wall socket. “You’d forget your head if it wasn’t fixed permanent.”
“I’ll see you when I see you.” Clay closed the door behind him and tossed his bag into the backseat of his 4 x 4.
*
There was one last stop off he had to make before his journey could begin. The builders yard.
Gary Blake was Clay’s foreman. He was going to be left in charge of all contractual duties while Clay was away. He’d known and worked with Gary for six years and could trust him with his life, as well as his business. Had it not been for Gary’s bravery and quick thinking, Clay would probably be dead already. Three years earlier, while renovating an old block of apartments, Clay suffered a life threatening fall when part of the scaffold he was working on collapsed underneath him. Luckily, his belt got caught on a pipe clamp leaving him dangling hundreds of feet in the air. Gary lowered himself down a rope from a top storey window and secured Clay with an harness until he was winched to safety by the other crew members.
There began a friendship for life.
Crystal had wanted to make the journey South with him, but due to the discretion clause in her divorce proceedings banning her being seen in public with other men until the decree nisi was final, it just couldn’t happen.
Crystal had been married to a high ranking government official. She had been his secretary, his confident and lover for two years, before he finally popped the question suddenly and whisked her off to Las Vegas for an Elvis style wedding ceremony. Their marriage was a disaster right from the beginning and didn’t last very long. He was never at home due to work commitments and when he was at home, most of the time he was to tired to make love to her. And when scandal knocked on her door less than a year into their marriage, that was to be the final straw. Her husband was photographed by the paparazzi coming out of a seedy bar in Soho with a prostitute on his arm. The press had a field day. The photos were plastered on the front pages of every daily newspaper for weeks and her phone never stopped ringing because of reporters pestering for her side of the story. But Crystal was bound by the official secrets act and never made any statements to the press.
The press made up their own conjecture.
Crystal saw Clay in the yard talking to Gary and waved at him to come to the office. His feet clattered noisily on the steel steps as he ascended to the second storey Porto cabin office. He wasn’t sure if she was pleased to see him or not when popping his head around the office door.
She stared at him sternly.
“Wow, you look hot! Going somewhere nice?” he said, eyeing her up and down. Crystal was wearing a black see-through blouse with a red half – cup bra and a tight black mini skirt that looked like it had been sprayed on.
"NIE! Just reminding you of what you’ll be missing if I find out you’ve been fucking around while you’re away.”
“If you feel that insecure, why not come with me? We can drive to your place, pick up a few things and be on our way in no time.”
“If it was only that simple! You know why I can’t.”
“Then you’ll just have to trust me. Besides, I won’t be gone that long, I’m sure I can go without sex for a few days.” He laughed.
Crystal raised an eyebrow questionably, pulled the blinds down on the windows and started to undress. She began to unbutton her blouse, her huge breasts swaying as she pulled the silky garment off her shoulders and let it slip to the floor.
Clay swallowed hard, his eye fixated on the pink surrounds of her nipples as they peeped over the half cups of her bra.
“Lock the door!” she demanded, slipping the tight skirt down over her curvaceous hips.
Now, his eyes lowered to the dark patch of pubic hair glistening under her white silken panties.
“Want to fuck me?” She sat on the edge of her desk, spread her legs and slid her hand inside her panties and masturbated.
It was like slow torture. He had to resist. This was a test, he thought. He walked over to her slowly and planted a soft delicate kiss onto her lips.
“What are you doing? I thought our relationship would be based on love and trust, not just sex.”
She grinned as he rearranged the bulge in his trousers.
“I almost tempted you!”
“ Yes, you did! But that doesn’t mean that just any woman can tempt me.”
He had a flashback of the previous night with her sister and his face flushed a little with pangs of guilt.
She threw her arms around him and they kissed passionately. “Don’t break my heart, that’s all I’m asking. I love you and I can’t bear the thought of you in the arms of another woman.”
“I love you too, so stop worrying! There isn’t a woman out there that can hold a candle to you.”
With those words they kissed again.
“I have to go now,” he said, glancing at his watch. “I want to beat the rush hour traffic before it gets too heavy. I’ll call you later.”
*
His journey seemed simple. South down the M1, then picked up the M5 South of Walsall, West along the A30 to Okehampton, then South again down the A368 to Tavistock. Torbridge was situated between Horrabridge and Sheepstor on the edge of Dartmoor forest. Many of the long, winding, single track roads were poorly signposted or not at all, and were not shown on the roadmap or on his brand new satellite navigation system. Finally, after going around in complete circles or along dead-end roads for the best part of an hour, he drove down the main street of Torbridge and pulled in at the petrol station. What a dive, he thought, no wonder mother left this place. You would probably grow old just waiting for something exciting to happen. It looked as though time had stood still. All the houses he could see looked hundreds of years old. The main street was deserted except for a dog cocking its leg upsides a nearby lamppost, and the petrol pumps with there dull paintwork and rusty exteriors looked like something from an old fifties movie.
An old man closed the door behind him and walked along the forecourt towards him. “ My goodness, a stranger,” he said, in a thick Devonshire accent. He nodded in the direction of the pumps. “What will it be? Regular or diesel.”
“Diesel, fill her up!” Clay looked at his watch, it was almost four pm. It would be dark soon and he needed somewhere to stay for the night. “There wouldn’t happen to be a hotel or a boarding house in the village, would there?”
“Yes, but it closed because no-one ever comes here, but if they do ever come here, then it will open again.”
Clay paid him for the diesel. “ So, now I’ve arrived, will the hotel be open or will it still be closed.”
The old man laughed. “You’re the smart one, you work it out!”
As Clay drove away slowly, he looked back in the rearview mirror. An old lady joined the old man and they seemed to be having a disagreement. She waved her fist at him angrily and then slapped him with the tea towel she had draped over her arm, then turned and waved frantically towards Clay’s departing vehicle.
Clay braked hard, threw the 4x4 into reverse and sped back to the pumps. “Is there a problem?”
The old lady dried her hands on the towel and smiled at him sweetly.
“Would you be looking for a room, sir?” she asked politely. “ We have a spare one, quite reasonably priced too.”
“How reasonably?” asked Clay.
She noticed the sign writing on the panel of his van, ‘Clay Walker. Property repairs and development.’
“I’m sure we can come to an amicable arrangement.”
He thought about it for a moment. She looked him in the eyes and smiled again. She had kind eyes, he thought, eyes that hid loneliness behind them.
“I’ve just baked bread,” she said, enthusiastically, “it’s still quite warm and tastes grand with a knob of my homemade butter.”
That swayed him! There was nothing more he liked better than freshly baked bread and best butter. He pulled the 4x4 off the forecourt and followed them inside the house.
“Sit yourself down, supper will only be a few minutes,” she said, tottering into the kitchen.
The old man sat in a rocking chair and lit up his pipe. Clay pulled out a heavy high-backed oak chair from under the dining table and sat down.
“Lived here all your life?” asked Clay.
“Not all of it, yet.” The old man smiled to himself thinking he was funny. “Eighty –two years and never had a days sickness in my life.”
“Must be all this fresh country air!”
“That, and the wife’s cooking.” He took his pipe from his mouth and pointed it at Clay, gesturing. “ Can’t beat vegetables straight from the ground and fresh meat killed the very same day. Non of that frozen muck!”
At that moment, the old lady walked in carrying a large pan of stew. It smelled absolutely delicious and made Clay’s mouth water. She ladled some into a large soup bowl and placed the pan in the center of the table onto a stand.
“Help yourself to some more if you’re still hungry,” she said, before tottering back into the kitchen to fetch the bread and butter .
Wow, he thought, the old man was right. Fresh vegetables and what seemed like three different kinds of meat. Best stew I ever tasted. One of the meats was obviously rabbit, he’d tasted rabbit before. But the taste of the other two meats alluded him.
“What kind of meats do you use?” Clay asked.
“Anything I can get my hands on,” replied the old man. “Rabbit, Hare, Pheasant, Fox, Hedgehog, Squirrel Wood Pigeon , anything I can scrape off the floor. You can’t beat a bit of road kill!”
Clay dropped the spoon back into the bowl. All of a sudden he wasn’t hungry anymore and felt sick. He thanked the old lady when she returned with the bread and butter and gave her the excuse that he’d eaten a large meal at lunchtime.
She scraped the remains of his bowl back into the pan. “Waste not want not,” she said, “we’ll have it again for lunch tomorrow.”
*
At nightfall, she led him upstairs to a large attic room. It had a huge double bed beside a small set of drawers, a mirrored dressing table with a old fashioned washbowl and water jug on it, a wardrobe that had obviously seen better days and an old oak chair pushed against the slope of the roof below a skylight window.
“On a clear day you can see right across the moor,” said the old lady, stepping down from the chair after closing the window. “The mist is rolling in, hope no poor soul is lost out there tonight.” She said goodnight and left Clay to undress and get ready.

Podobne artykuły

Więzy rodzinne (2)

Wyjąłem fiuta ze Stephanie i usiadłem. Stephanie usiadła na kolanach i spojrzała na mnie. Przyglądałem się jej w blasku jej ekranu komputera. Spojrzałem w dół jej nagiego ciała na mały basen, który powoli opróżniał się z jej cipki. Mała kałuża naszych soków miłosnych. Cóż... powiedziałem. - Lepiej pójdę do łóżka. Wykończyłeś mnie. – Tak. Mam taki wpływ na ludzi. Powiedziała. Wyciągnąłem rękę i przesunąłem nią wzdłuż jej ramienia. Podszedłem bliżej i pocałowałem ją. Do zobaczenia rano. Powiedziałem. Pierwsza rzecz. odpowiedziała. Włożyłem bokserki i powoli i cicho otworzyłem jej drzwi. Wyjrzałem przez szczelinę i zobaczyłem, że sala imprezowa była całkowicie pusta. Telewizor...

1.5K Widoki

Likes 0

Dominacja czarnego tatusia

Scott Clair nienawidził jego bieli. Nie był w stanie wyrazić tego dokładnie w ten sposób; twierdził, że pogodził się ze swoją uległą naturą i przemożnym pragnieniem służenia czarnej rasie. Gdyby był trochę bardziej świadomy siebie, trochę bardziej introspekcyjny, mógłby dokładnie opisać swoją nienawiść do samego siebie jako wynikającą z jego wrodzonej potrzeby poczucia wyższości. Biel była jego chorobą, spotęgowaną przez napoleoński kompleks o ogromnych rozmiarach, biorąc pod uwagę jego wzrost 5'1”. Cierpiał na nadzwyczajny narcyzm. W jego urojonym umyśle wszechświat był mu winien przeprosiny za jego wzrost, a on zrekompensował to, śpiewając „Woe is me”, przy każdej okazji, jaką miał –...

1.4K Widoki

Likes 0

BÓL: tom 1

Wyszedłem z pracy późno i zacząłem wracać do domu i nie mogłem nic poradzić na to, że mężczyzna, którego przyłapałem na masterbowaniu w swoim pokoju hotelowym, omyłkowo wszedłem na niego, gdy wykonywałem swoją pracę. Wszedłem, myśląc, że pokój jest pusty, aby zobaczyć go całkowicie nagiego i zgarbionego nad magazynem porno na swoim łóżku, który wydawał się wytryskać na prześcieradłach, które musiałbym zmienić. miał około 28 lat, a jego ciało było spocone i czerwone, gdy pompował spermę po całym miejscu, jedną ręką pocierając swoje jądra, a drugą dojoną jego koniec dzwonka, wydawało się, że dobrze się bawi, podobnie jak ja, obserwując starszego...

1.2K Widoki

Likes 0

Odpowietrzanie

Byliśmy w wieku około 15 i 14 lat, byłaby pode mną dużo, ponieważ dostaliśmy porządek do tego stopnia, że ​​niektórzy pomyśleliby, że się umawiamy, nie widziałem tego inaczej, dopóki nie byłaby pode mną w sposób, który sprawi, że będę twardy, a jej wiedząc i nie rusza się, jeśli wszyscy to rozumiecie, ale tak jak mówiłem, siadała na moich kolanach i wypełniała je, podnosiła się i nie ruszała się czasami czuła się komfortowo spaliśmy w tym samym łóżku, a ja spałem na boku, a ona odwracała się jej tyłek do mnie i przyłożył go do mojego penisa, przy okazji moja siostra ma...

1.2K Widoki

Likes 0

Tak jak marzyłem Część 2 Rozdział 15

Kishimoto to człowiek i właściciel serii Naruto. Teraz proszę PRZECZYTAJ . . . . . . Oto początek części 2 Napisane przez Smoka z Zaświatów Poprawiony przez Evildart17/Darkcloud75 xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Tak jak marzyłem Część 2 Rozdział 15 Pięć lat później To było piękne popołudnie, które wyglądało, jakby wkrótce zamieniło się w ulewę; jednak trzy postacie w lesie nie przejmowały się tym. Jedna postać chowała się w krzakach, starając się nie zostać wykrytą, podczas gdy cicho szpiegował pozostałe dwie postacie, starał się nie ruszać ani nie robić żadnego hałasu. Nie było mowy, żeby dał się złapać. Gdy postacie zniknęły z pola widzenia, odetchnęła...

1.1K Widoki

Likes 0

Sharon jest własnością pt 2 , po balu_(2)

Sharon szarpała Billy'ego, gdy rozmawiał z Cindy przez telefon komórkowy, był to dzień po balu maturalnym i była godzina piętnasta. Sharon i Billy prawie cały czas spędzili w łóżku. Miała nawet jego ojca, George'a, który przynosił im śniadanie do łóżka, podczas gdy ona dalej dawała Billy'emu głowę. Zeszłej nocy Billy wrócił do domu bardzo napalony, bo został tylko wyrwany przez Cindy w limuzynie. Nic więcej. Więc będąc dobrą dziwką seksu, Sharon czekała w łóżku Billy'ego w swoim ulubionym różowym biustonoszu i zestawie majtek. Wymamrotał szybkie „cześć” i natychmiast wepchnął jej masywnego donga w dół jej gardła, prawie ją dusząc. Podskakująca w...

1K Widoki

Likes 0

Samotna Julie Rozdział 12 Ostatni rozdział

Rozdział 12 Samotna Julia Ostatni rozdział Kiedy 11-latkowie Mandy i Timmy udali się na plażę, Julie i Sally poszli z 14-letnimi chłopcami Terrym i Hankiem, który był bratem Mandy. Dziewczyny zdjęły koszulki i spodenki i kazały chłopcom zdjąć szorty, ponieważ wszyscy chodzili nago po kabinie. Terry i Hank mieli twardego penisa, zanim zdjęli szorty – przebywanie z dwiema pięknymi 29-letnimi kobietami i bycie nago było dla nich po prostu marzeniem – zwłaszcza, że ​​Julie była ich szkolną opiekunką. Kobiety rozłożyły się na dużym łóżku, a chłopcy siedzieli na krzesłach z oczami przyklejonymi do nagich kobiet. Sally wybrała Terry'ego „Hej Terry, chodź...

1.3K Widoki

Likes 0

Pierwsze ruchanko Julii

To moja pierwsza historia, więc powiedz mi, co myślisz! Julia była piętnastoletnią studentką pierwszego roku. Miała nieco ponad „5'2” i miała postać nokautu. Była jedną z tych drobnych, krągłych dziewczyn. Miała cycki 32C i wąską talię, która zniknęła w idealnie okrągłym tyłku. Miała kanciastą twarz z pełnymi ustami i kremową skórą w kolorze kości słoniowej. Długie kasztanowe włosy opadały jej na plecy. Ale jej najbardziej uderzającą cechą były oczy. Były duże, inteligentne i jasnoniebieskie, na wpół ukryte pod wachlarzem ciemnych rzęs. Ben był rozgrywającym, popularnym facetem. Miał blond włosy opadające; był wysoki i muskularny, a na twarzy zawsze miał zarozumiały uśmiech...

1.2K Widoki

Likes 0

Dzień z moim przyjacielem

Jęknąłem cicho, gdy poczułem, że się budzę, ziewnąłem i spojrzałem na zegar zmętniałymi oczami, spałem jako nieuchwytny towarzysz, a jednak równie trudny do pozbycia się. 9:30, co? Pomyślałem, najwyraźniej myśląc, że mógłbym trochę więcej odpocząć. Jednak gdy zobaczyłem datę na cyfrowym ekranie mojego zegarka – sobota – prawie wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem do łazienki. Miałem szczęście, że znalazłem przyzwoitą pracę i mieszkanie z udogodnieniami domu, choć mniejsze. Nie powiedziałbym, że dobrze mi się powodziło, ale przynajmniej mogłem się czuć komfortowo. Gdy dotarłem do łazienki, zatrzymałem się, by spojrzeć w lustro. Moje rdzawobrązowe futro wydawało się matowe i kędzierzawe, więc opuściłam...

997 Widoki

Likes 0

Life Sucker część 2

2. St. Louis i nie tylko Jechaliśmy powoli, zatrzymując się co trzeci lub czwarty dzień w małych miasteczkach na odpoczynek i zaopatrzenie. Przy pierwszej okazji kupiłem stary, ale sprawny wóz z deskorolką i uprząż dla dwóch jucznych koni, co zaoszczędziło mnóstwo czasu na rozładunku i załadunku koni. Łączyliśmy się prawie co noc, gdy umiejętności Ellen pod kocami poprawiały się. Kupiłem jej buty i lepiej dopasowane ubrania i ciągle pouczałem ją o właściwym zachowaniu dla młodych kobiet, ponieważ wciąż od czasu do czasu jęczała jak dziecko, gdy była sfrustrowana. Późnym popołudniem wjechaliśmy do małego miasteczka, być może o kilka dni jazdy od...

1K Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.